Feria de Abril,

Feria de Abril frontem do turysty

Coroczna Feria de Abril, w wolnym tłumaczeniu: targi kwietniowe, przypadła na majówkę w tym roku. To piękne i widowiskowe zjawisko, typowe dla naszej Sewilli, odbija się zawsze szerokim echem w mediach. Tygodniowa niekończąca się od rana do rana fiesta do dobro narodowe mieszkańców Sevilli. Obowiązkowe spotkania z przyjaciółmi i kontrahentami, klientami, konieczność pokazania najnowszej kolekcji sukni flamenco i znajomości trendów, śpiewy i tańce słynnych sevillanas do białego rana.

Co roku piszemy o przepięknych kreacjach flamenco, tym razem zwracamy więcej uwagi na konie i zaprzęgi oraz tradycyjną modę amazonas. Konie tu mają wielkie prawa, rasa andaluzyjska jest bardzo ceniona, a Feria de Abril to okazja do pokazania wypieszczonych egzemplarzy potencjalnym nabywcom przez hodowców i miłośników jazdy konnej. Ujeżdżenie cieszy się dużym wzięciem i uznaniem, panie jeżdżą, jak widać w stylu hiszpańskim, nie angielskim, co niewątpliwie dodaje im ogromnej gracji.

Niezmiennie zaskakuje nas rozmach przedsięwzięcia. Na potrzebę 8 dniowej fiesty konstruowane są praktycznie od zera kolorowe pawilony, mieszczące w sobie prawdziwe restauracje, toalety, sceny dla zespołów muzycznych, stoły i parkiety do tańca. Dużą część terenu zajmuje ogromne wesołe miasteczko, ba! miasto całe, tętniące życiem 24 g/h.

Wart zaznaczyć, że w  tym roku brama wejściowa, obowiązkowy punkt do selfie, poświęcona jest 25. obchodom wystawy uniwersalnej EXPO 92.

Cechą charakterystyczną Ferii jest prywatność pawilonów, czyli casetas. Są one własnością członków klubów i grup wspólników oraz najbogatszych rodzin, wejścia pilnują ochroniarze i raczej marne szanse wbić się komuś z zewnątrz, bez polecenie kogoś z zewnątrz, choćby nie wiem, ile chciało się wydać na jedzenie i picie. Darmowe casetas to głównie pawilony partii politycznych czy władz miasta. Chociaż zwykle pękają w szwach i atmosfera w nich nie jest jakaś szczególna, to jak nie ma gdzie skorzystać z toalety, czy napić się rebujito, to nie ma co wybrzydzać.

Z nowości na uwagę zasługuje utworzenie casety, czyli pawilonu otwartego dla turystów. W ciągu doby od otwarcia odwiedziło bo ponad 7000 turystów, głównie cudzoziemców. Nareszcie Sevilla poszła po rozum do głowy i uchyliła rąbka tajemnicy portfelom zagraniczniaków, których sami zapraszają, jako że turystyka jest główną dźwignią handlu i usług w Andaluzji.

Zobaczcie, jak bawili się niektórzy goście na tegorocznej Feria de Abril:

I my co roku staramy się odwiedzić Ferię de Abril i naszych sewilskich znajomych, uwieczniając najlepsze momenty. Serdecznie zapraszamy za rok!!!

Podziel się na:
  • Print
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter