Hiszpanie a sprawa Ukrainy i Państwa Islamskiego

Pośród wielu chwilowych sensacji na tapecie dzisiejszych zagrożeń pozostają niezmiennie dwa, poważne zagrożenia:

  • konflikt ukraińsko rosyjski, wraz z ewentualnymi jego dalszymi konsekwencjami dla równowagi politycznej,
  • terroryzm uprawiany w imię jednej z największych religii świata – Państwo Islamskie vs reszta świata niewiernych.

Obie te kwestie mogą mieć bardzo istotny wpływ na codzienność Hiszpanów , ale położenie i uwarunkowania historyczne powodują, że tylko zagrożenie ze strony fundamentalistów islamskich powoduje gęsią skórkę.

Wojna na Ukrainie jest bardzo odległa. Nie tylko o sam dystans wyrażony w kilometrach chodzi. Hiszpania nie importuje rosyjskiego gazu, wartość obrotów handlowych z Rosją jest mizerna, żeby nie nazwać jej znikomą. Ekspert Centrum Spraw Międzynarodowych w Barcelonie, Nicolas de Pedro twierdzi nawet, że nie ma czegoś takiego jak polityka hiszpańska wobec Rosji. Rosja leży bardzo daleko a Hiszpanie chcą mieć spokój.

Jednak jest pewne pośrednie powiązanie pomiędzy tymi odległymi krajami. Sankcje gospodarcze skierowane przeciwko ojczyźnie Putnia spowodowały osłabienie rubla. To, z kolei uderzyło w liczną grupę rosyjskich turystów. Półtora miliona Rosjan bardzo mocno zasilało do tej pory tą gałąź przemysłu. Pomimo tego, że nie była to grupa najliczniejsza, to charakteryzowała się największą rozrzutnością. Rosjanie przez kryzysem ukraińskimi wykupywali masowo nadmorskie nieruchomości, obecnie tendencja ta obumiera.

Zupełnie inaczej przedstawia się sprawa islamska. Półwysep Iberyjski przechodził z rąk do rąk. Przez dług czas był pod wpływem arabskim, widać to w architekturze, słychać w muzyce, można to posmakować w niektórych daniach rodem z Hiszpanii.

W ciągu ostatniej dekady blisko 500 islamskich ekstremistów trafiło za hiszpańskie kraty lub zostało wydalonych z kraju. Obecnie ponad 400 posiadaczy paszportu królestwa walczy w szeregach Kalifatu. Zapowiedzieli już, że po powrocie zaatakują kościoły, posterunki policji i siedziby władz lokalnych. Dość wspomnieć, że w 2004 roku w zamachu bombowym na pociągi w Madrycie, zginęło 191 osób.

Ten problem jest więc żywotny. Szef hiszpańskiego MSW Jorge Ferndandez Diaz w sierpniu 2014 alarmował: „Hiszpania jest jednym z ważniejszych strategicznych celów globalnego dżihadu”. Islamiści rozpoczęli kampanię propagandową, zamierzają odzyskać Hiszpanię, bo to ponoć kraj ich praojców.

Ile w tym jest religijnej nagonki, ile jedynie podjudzania do wojny, tego nie wie chyba nikt. Ważne jednak jest to, że choć dalej od konfliktu ukraińsko rosyjskiego to wcale nie tak daleko od okrutnej wojny religijnej

Podziel się na:
  • Print
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter