Księżniczki z bajki kryminalny życiowy odcinek

Eks Książę de Palma skazany na 6 lat więzienia i 3 miesiące, Księżniczka Cristina, zwolniona z zarzutów, skazana z powództwa cywilnego na zapłatę kary 265 000 euro.

Dzisiaj cała Hiszpania żyje ogłoszeniem wyroku w słynnej sprawie Nóos. W dużym skrócie: córka exkróla Juana Carlosa i młodsza siostra obecnie panującego Filipa VI, Cistina de Borbón, została posadzona na ławie oskarżonych razem ze swoim małżonkiem, Iñaki Urdangarin, jego wspólnikami, żonami i innymi osoba powiązanymi, za przekręty finansowe, handel wpływami, wyciąganie pieniędzy publicznych na podstawione spółki itp. Mnóstwo akt, kontroli finansowych, ponad 60 przesłuchań samego Urdangarina, księżniczki i innych 16 osób. Małżonek zamonotował sieć firm, w tym stowarzyszeń non profit i generalnie popłynął w temacie wpływów i nakręcania kasy, której do końca życia i tak by nie wydał.
Księżniczka w wyniku proaktywnej działalności swojego operatywnego małżonka, została nie tylko pozbawiona tytułu Księżnej de Palma, ale także statusu Rodziny Królewskiej. Jak zwykła plebejka została posadzona na ławie oskarżonych, musiała zeznawać i się tłumaczyć, czytaj recytować to, co jej dobrze opłacani adwokaci, kazali powiedzieć.

Od kilku miesięcy Sąd Palma de Majorka nie potrafił podjąć decyzji, co do wyroku. W jednej strony przerzucanie się odpowiedzialnością wspólników i polityków, z drugiej prezentująca się jako „naiwna” i „zakochana bez pamięci”, zapatrzona w męża, księżniczka, która w życiu nie zaznała plebejskich problemów typowej rodziny. No i nie wiedziała po prostu, że podpisuje jakieś lewe dokumenty. Przecież UFAŁA swojemu księciowi, podpisywała nie pytając, a pieniądze wydawała myśląc, że legalnie i uczciwie w pocie czoła chłop zarobił i przytaskał do domu w walizce.

No i dziś, wreszcie! Księżniczka na wolności, oczyszczona z zarzutów. Ale jak to, małżonka na …. 6 lat i 3 miesiące do więzienia?

I tu się zaczyna. Jeszcze nie wiemy, co dalej, ale dopiero otworzyła się puszka Pandory. Po jednej strony wielkie protesty, jak, przecież są niewinni, po drugiej stronie okrzyki żenady na tak niskie wyroki i zwolnienia z zarzutów.  Niewątpliwie jurysdykcja hiszpańska pokazała klasę. Księżniczka, nie księżniczka, jak małżonek robi przekręty to dostaje rykoszetem, bez względu na błękitną krew.

My, jako „cygańscy królowie”, rezydujący dla Was na Hacjendzie, gdzie panuje super królewska Atmosfera, mamy takie pytanie: po jaką cholerę ludzie, którzy są Książetami, mają swoje zapewnione dochody, luksusy i status życia, którzy nie muszą NIGDY borykać się z problemami plebsu, czyli ich poddanych, jaki sens znajdują w tym, żeby potrzebować tyle dziesiąt milionów euro??? Żeby je widzieć na koncie? Do końca życia nie będą w stanie tego wydać. Po co ryzykować spędzenie 20 lat w więzieniu, astronomiczne kary, upadek godności, rozpad rodziny, o stanie psychicznym ich dzieci nie mówiąc…??

 

Podziel się na:
  • Print
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter