Semana Santa w Sewilli już trwa

W Sewilli prawie jak w Rio
W Sewilli prawie jak w Rio

Jak co roku, wiosenną porą, zaczyna się paraliż stolicy Andaluzji. To wielki moment dla praktykujących katolików. Niekiedy przygotowują się do obchodów kolejnej rocznicy śmieci Jezusa.

Całe zespoły trenują do wspólnych występów. Przez miasto przenoszone są relikwie na olbrzymich podestach trzymany przez kilkunastu, lub parudziesięciu uczestników. Szyte są wymyślne stroje i można powiedzieć, iż pod pewnym względem przypomina to karnawał w Rio. Z jedyną różnicą, że muzyka jest nieznośnie smutna a jej funkcja to przede wszystkim nadawanie rytmu dla niosących figurki matek boskich i Jezusów przeróżnej konstrukcji. Do spokojnego niesienia tychże podestów potrzebny jest rytm podobny do niesienia trumny, co za tym idzie muzyka właśnie przypomina smęcenie żałobników.

semana1Niemal corocznie rozgrywa się lokalna tragedia pogodowa. Agnostycy i ateiści śmieja się, że to tak płaczliwe święto, że nawet niebo płacze nad zgromadzonymi. Faktycznie, jakieś fatum panuje odnośnie pogody, bo co roku, na zakończenie imprezy pokazywane są rozmazane buźki dzieci, które tak bardzo się szykowały. Płaczą starzy i młodzi, grubi i chudzi – to już tradycja. Można się spodziewać, że przed największą aktywnością na mieście, pogoda się zmieni. Dziś jest upalnie.semana3

Ponoć od lat organizatorzy walczą, aby przenieść nieco obchody, ale to trudne bo za rogiem już się czai dużo weselsza Feria de Abril – tu Sewilczycy pokazują na co ich stać. Tu nie ma miękkiej gry, tu się bawi na całego i non stop, przez kilka dni. Ale nie uprzedzajmy faktów, jak mawia Bogusław Wołoszański.

Podziel się na:
  • Print
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter