Sierra Nevada, czyli szusowanie na śniegu w środku gorącej Andaluzji

Oaza śniegu w środku Andaluzji – Sierra Nevada

W zeszłym roku pojechaliśmy aż do Polski, żeby młodemu pokazać śnieg. W końcu przyjechaliśmy do Hiszpanii jak miał niecałe 3 latka i ze śniegu nie pamiętał nic. Tym razem wybraliśmy prostsze rozwiazanie: Sierra Nevada, czyli oaza śniegu pośród gorącej zazwyczaj Andaluzji.

Około 3 godziny bardzo wygodnej jazdy samochodem z Hacjendy Atmosfera znajduje się kurort narciarsko snowboardowy Sierra Nevada, gdzie można cieszyć się śniegiem w miesiącach zimowych. 124 km tras zjazdowych na wszystkich poziomach, pomiędzy 2100 a 3300 m npm. to prawdziwy raj dla Hiszpanów, którzy raczej słabo mówią w językach obcych, żeby się wypuszczać do Austrii, o Szczyrku nie mówiąc ;). 106 km tras dośnieżanych armatkami, dającymi śnieg naprawdę świetnej jakości, 19 tras zielonych, 41 niebieskich, 50 czerwonych i 7 czarnych. 21 wyciągów, głównie gondolki i krzesełka.  Snowpark, tunele z ruchomymi chodnikami dla początkujących, mnóstwo szkółek i wypożyczalni sprzętu… Bardzo dobra obsługa. Baza hotelowa dosłownie na każdą kieszeń.

Wybraliśmy się na przeszpiegi, z nastawieniem na sprawdzenie, czy młodemu spodoba się snowboard, czy Iwan po ośmioletniej przerwie po poważnym urazie kolana nie będzie miał problemów z przestawieniem się na bycie „goofim”, a ja – Ula – w roli Waszego dzielnego reportera. Wzięliśmy sobie sympatyczny apartamencik z widokiem na góry i oczywiście wyżywieniem, wynajęliśmy sprzęt, instruktora dla młodego i na drugi dzień po śniadanku pojechaliśmy zobaczyć tą „ośnieżoną górkę”…

No cóż, szczęka opadła. Rozmach niesamowity, naprawdę Alpy nie mają się co wywyższać. Wysokość na poziomie lodowca, warun super, towarzystwo kulturalne, dużo uczących się i pomagających sobie nawzajem, atmosfera bardzo życzliwa, wręcz rodzinna.

Goście, odwiedzających nas w sezonie zimowym na skoki spadochronowe, mają więc kolejną, świetną alternatywę w przypadku gorszej pogody w dłuższym czasie. Jeśli meteo psuje plany spadochronowe, co w zimie czasem się zdarza, wsiadamy rano w samochód, o 12.00 jesteśmy z wypożyczonym błyskawicznie sprzętem na sobie, wieczorem kolacja, nocleg, na drugi dzień śniadanko, na stok i ok 17.00 wsiadamy do samochodu i jesteśmy na 21.00 na obiadokolację z powrotem w Hacjendzie.

Poniżej fotorelacja z naszego wypadu. Grzesiowi deska spodobała się niesamowicie. Instruktor nie do końca spełnił nasze oczekiwania, no ale cóż, jako że jesteśmy sami instruktorami, to nie ma z nami lekko. Drugiego dnia Iwan wziął więc młodego pod swoje skrzydła, od razu na wyciąg i dużą górę, nie ma przebacz. Nauka wsiadania i zsiadania z krzesełka z przypiętą deską, dla ośmiolatka tak od zera to nie bułka z masłem, czyli skakanie z samolotu ze studentem ;). Grzesio załapał błyskawicznie i z każdym zjazdem robił super postępy, do tego z bananem na twarzy, bez jednego kwęknięcia.

Trzeciego dnia chłopaki wykonali aż 10 zjazdów, po czym wsiedliśmy w samochód i na wieczór byliśmy w Sevilli. Młody oczywiście padł jak kawka, ale otrzymał tak solidną dawkę autoestymy, że na drugi dzień wstał bez mrugnięcia okiem do szkoły 😉

Sierra Nevada i inne atrakcje opisujemy na naszym blogu whiszpanii.info . Można do nas przyjechać i zakwaterować się z pełnym wyżywieniem, a także dołączyć do organizowanych wycieczek turystycznych w sprawdzone, najbardziej atrakcyjne miejsca w słonecznej Andaluzji.

Widok z okna naszego hotelu.

Międzynarodowa jadło, piwo i wino „dajnia” z nagrzewaniem się na słońcu na wys 2200 m npm.

Bardzo wygodny pokój dla 4 osób. Z drugiej strony jest łóżko piętrowe. W hotelu jest sauna i jacuzzi, masaże, wypożyczalnia sprzętu, sprzedaż skipasów i instruktorzy.

Świeżo upieczony snowboardzista po pierwszych samodzielnych szusach.

Powyżej: niestety coraz częstszy obrazek w barach naokoło…

Widoki z okna naszego hotelu:

Instruktor spadochronowy Iwan w nowym wcieleniu

Gondolkami mogą wjechać na górę również osoby niejeżdżące. Widoki przepiękne. Z jednej strony ośnieżone stoki, z drugiej zielony las. Nie są co prawda aż tak imponujące jak w Alpach, ale weźmy pod uwagę, że to jest południowa Hiszpania 😉

Wracamy do domu!

Obowiązkowy wypad następny już za rok! Tym razem ja też wsiadam na parapet!

Podziel się na:
  • Print
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter