Znowu o walkach byków

bykiOkrutna to zabawa. Trudna do zrozumienia i coraz bardziej potępiana. Oczywiście temat wraca, za każdym razem gdy stanie się coś szczególnego. Gdy ginie torreador lub, gdy odnosi jakieś poważne obrażenia. I tym razem tema walk byków, w zasadzie to walk z bykami wrócił przy okazji niefortunnego dla torreadora obrotu spraw. Choć miało nastąpić już finalne wkłucie szpady, które przeprowadzone zgodnie z krwawą sztuką powinno szybko zabić byka, coś poszło nie tak. Byk mocno pokaleczył człowieka.

Najbardziej zastanawiające są komentarze, które pojawiają się pod takim artykułem. Charakteryzują się być może nawet większym okrucieństwem niż to, co robią widzowie i sami uczestnicy walk. Wydaje się, że komentujący nie zdają sobie też sprawy z tego, co nie jest już tak oczywiste jak śmierć zwierzęcia na arenie. Wszyscy, którzy mają oczy przecież widzą, że przez kilka, czasem nawet kilkanaście minut zwierzę jest kaleczone różnymi narzędziami, aby w finałowej scenie zostać zabite. Czasem kilkuset kilogramowy sprawny byk zrobi krzywdę temu lub owemu, ale jego los jest ewidentnie przesądzony i każdy to widzi. Myślę, że nawet niewidomi zdają sobie z tego sprawę.

W tym samy jednak czasie giną miliony innych zwierząt zabijane przemysłowo przez pistolety elektryczne, przez różne wyszukane urządzenia, które mają w trakcie przejścia przez bramkę szybko zabić. Duża część tych zwierząt ginie aby wykarmić nie-wegeterian, duża część ginie aby wykarmić pieski i kotki, które leżą na fotelach, gdy właściciel zastanawia się nad amoralnym zachowaniem torreadora i widowni żądnej (jego zdaniem) krwi. Dyskusja zaś toczy się wokół ostatnich chwil życia zwierzęcia, tak jakby jego śmierć była najważniejszym faktem. Ważniejszym nawet od życia.

Otóż byki, które przeznaczone są do walk mają zgoła inne życie niż bydło hodowane na rzeź. Zaznają nieporównanie większej swobody, mogą żyć po królewsku, aby wykształciły się w nich pożądane do walki cechy lidera stada. Pieniądze, które płyną w związku z tym kontrowersyjnym show pozwalają na hodowlę dużej liczby takich byków, aby niektóre trafiły na scenę. Spośród nich niektóre na arenie stoczą swoją, zazwyczaj ukartowaną walkę i zginą. Wcześniej jednak żyją zupełnie inaczej niż bydło mięsne.

Czy faktycznie w interesie tychże byków jest zakazanie walk? Przecież wtedy będzie hodowane tylko bydło rzeźne. Wtedy nikomu nie będzie opłacało się tworzyć takich warunków dla zwierząt. Czy w naturze śmierć zwierzęcia to spokojne usypianie na łące z kwiatami? Słabe i stare jednostki giną od chorób lub częściej od kłów i pazurów mięsożerców. Ta śmierć nie wydaje się być tak wspaniała, tylko jest niezauważalna. Dyskusji podlega tylko to, co wygląda na oczywiste i każdy może szybko powiedzieć „to jest złe”

Każde życie zakończyć się musi śmiercią. Rodzaj śmierci jest istotny. Jakość życia jeszcze bardziej. Czy nieistnienie (a tak będzie w przypadku zakazania walk) byków przeznaczonych do walk jest lepsze niż ich istnienie zakończone śmiercią?

Czy śmierć niewolnika była gorsza/lepsza niż śmierć gladiatora?

Czy zdechnięcie zmutowanego pieska jest lepsze/gorsze niż rozjechanie zająca na jezdni?

Czy to wszystko jest aż tak płaskie i tak proste w ocenie, że życzy się śmierci torreadorowi? Że cieszy się z tego, że został ciężko ranny? Czy to tak wypowiadają się ludzie przepełnieni (we własnym mniemaniu) empatią?

Link do artykułu po angielsku o tej walce

Podziel się na:
  • Print
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter